Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzicielstwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 marca 2012

Psychozy matki karmiącej

miejsce akcji: domek i poza nim
czas akcji:      Dżihad (godziny między18:00 a 21:00)

godz. 18:00
- Kochnie Jaś dzisiaj taki jakiś marudny, towarzystwa potrzebuje. Może jednak zostanę w domu...
- Idź, nie kombinuj!
godz. 18:30 
Wychodzę, rozpoczyna się "zabawa".

piątek, 17 lutego 2012

Tramwaj +

Jestem zazdrosna! Jestem bardzo zazdrosna o czas, o emocje, o radość, o błysk w oku mojego dziecka. To wszystko ma dziadek J., bo to On od grudnia odbiera Młodego z przedszkola (i tym samym bardzo nam pomaga, bo do przedszkola za daleko jak na zimowy spacer z dzidziusiem). To w drodze powrotnej z przedszkola toczą się najciekawsze dyskusje. W drodze do domu to nie tylko Młody poznaje świat. To dorosły ma zaszczyt poznawać świat oczami trzylatka. Zatrzymać się, zapatrzeć, zachwycić i jednocześnie poczuć się kimś ważnym, autorytetem dla młodego człowieka. Kiedy, jak nie na spacerze z dzieckiem można do woli przypatrywać się pracy operatora koparki, zachwycać jego precyzją i komentować do woli, nie wychodząc przy tym na dziwaka. Jak by to wyglądało, gdybym głaskała wszystkie koty na naszym osiedlu (a jest ich sporo) albo "zaliczała" wszystkie kałuże rozchlapując wodę i mocząc skarpetki, a nie byłoby obok małego chłopca? 
Dzisiaj np. Młodemu dane było siąść za kierownicą (a raczej panelem sterującym) nowego tramwaju, a nawet prowadzić go całe 30 m!! Chłopaki (Szymon i Dziadek) zwykle jadą do pętli. Dziś pan motorniczy na samym końcu trasy, już za końcowym przystankiem zaprosił Młodego do kabiny. Chciałabym widzieć TE OCZY na żywo. Chociaż sama nie wiem, komu ta sytuacja sprawiła większą radość Młodemu, czy Dziadkowi. Muszę wyciągnąć od Dziadka fotkę-dowód.
Eh, kiedy wreszcie będzie wiosna?!

P.S. Jest fotka - trochę nieostra ale jest


poniedziałek, 9 stycznia 2012

Świadome rodzicielstwo cz.1 i JUC


Godz.18:45
(w tle dźwięki WOŚP)– do startu przygotować się, START:

Kasza dla Młodego, Młodszy do cyca, kupa, Młody: „nie chcę tej kaszy”, Młodszy „lee lee” -do cyca, Młody je kaszę, kupa, kąpiel, zabawa z pępkiem (wypuszczonym ze szpitala warunkowo), „lee lee” – do cyca, Młody do wanny, „Nieee chcę spaaać!!”, kupa, „No choć tu Tatuś, pobawimy się pociągiem”, „leee lee” (tym razem znaczy tyle co „znowu mi myjesz pupę, wstrętna czyściocho”), bajka o rzepce, do cyca, „taraz poczyta Mamusia”, Młodszy: „bee” (jak stary chłop), „teraz Mamusia!!”, Młodszy padł, Mamusia do Młodego, Niezastąpiony Tuwim….cisza

Godz.22:00
Kochanie może zjemy razem kolację…
Godz.22:10
Młodszy czerwony jak burak z miną mandragory z Harrego Pottera, słychać zegar 1, 2, 3 sekundy (muchy śpią bo to zima), „Hrrreeeeee e e”…
I poszły w ruch: butelka dla niemowląt kupiona „na wszelki wypadek” (polecam samosterylizującą się bo czas od odpakowania do jej gotowości do użycia to ok. 3 min.), herbatka z kopru włoskiego, pingwin-termofor, ręce rodziców, pół paczki pieluch…
Młody śpi – cud jakiś?!
Godz.00:30
Ciiiiszzzaa, prysznic J
Godz. 00:45
Młody: „Mamuuusiu!! Poczytaj, przytul”
Tuwim (z pamięci, żeby światła nie palić)
Młodszy „lee lee”
– "Idę do Jasia, a do Ciebie przyjdzie Tatuś”- nie idź! Nie mogę spać bo za głośno (teraz?!)
Młodszy śpi, Mamusia do Młodego „No i po co światlo palicie!”; Tuwim
Godz. 01:55
Ciiiszaaa…Aż boję się położyć. Łzy kapią – ulga?, hormony?
Godz. 6:30
– Spałaś coś?
– Mhm,  2+2=4, gdzie laktator bo pęknę..
– To nic nie spałaś!
Jak to nic! Przecież to więcej niż średnia z ostatniego miesiąca!



A dziś rano przyszło mi do głowy wprowadzenie nowej jednostki, która pozwoli przestrzegać diety młodych mam. Przedstawiałaby ona zależność pomiędzy ilością zjedzonego niepożądanego pokarmu, a nieprzespanym czasem (spowodowanym bólem brzucha potomka). Mogła by mieć symbol np. JUC (jednostka utraconego czasu –trąci melancholią, prawda?).

Dzisiaj już inaczej patrzę na białą czekolada Młodego. Straciała smak, bo każdą kostkę mogłabym przeliczyć na nieprzespane minuty. Hmmm …to chyba lepsze niż liczenie kilokalorii.

wtorek, 29 listopada 2011

Adwentowo, babyboomowo


Co powiecie na miasto przystrojone światełkami, bombkami, reniferami, Mikołajami na baterie, prezentami od (no w tym roku wyjątkowo późno) ok. 10 listopada? W sklepie odświeżacz powietrza o zapachu sosny lub piernika - do wyboru. A w tle? Oczywiście - George Michael opowiadawiada o …sami wiecie.
Tak wygląda oczekiwanie na przyjście Boga, Króla a dla innych Proroka. Na przyjście dziecka…
Pokolenie konsumpcyjne? A czy ja wiem czy tylko pokolenie? Mi się wydaje, że cały świat. Bo świecące sanki do powieszenia na okno rok temu przyniosła Młodemu, nie kto inny tylko…Prababcia :)
Tacy jesteśmy, czy nam się to podoba, czy nie. Możemy walczyć z wiatrakami, ale być może tym samym popsujemy komuś „świąteczny nastrój”.

Tak się składa, że w tym roku Adwent (tak się nazywa ten okres, pamiętacie jeszcze?) znowu pokrywa się dla naszej rodzinki z końcowym etapem oczekiwania na naszego prywatnego potomka?
Czy myślicie, że takie oczekiwanie to czas przemyśleń, kontemplacji, wyznaczania celów wychowawczych i edukacyjnych? Chciałabym. Oczywiście zadajemy sobie pytanie czy będziemy, czy jesteśmy dobrymi rodzicami, ale kontekst wymuszają na nas…galerie handlowe :?

Test na dobrego rodzica wg kryteriów babyboomowych: (Uwaga!!Odpowiedź NIE oznacza wyrzuty sumienia, rozbicie, a w skrajnych wypadkach wyklęcie z kręgu i depresję)
Czy posiadasz:
1. monitor oddechu? – i już widmo śmierci łóżeczkowej krąży… NIE  sama będę monitorem
2. sterylizator do butelek (niezależnie od tego czy ma się zamiar karmić naturalnie, czy sztucznie)? NIE (w razie czego mam gar i wodę)
3. leżaczek, który nie tylko uspokoi, ale też pobudzi zmysły? NIE – mam kocyk, furę zabawek i jeszcze własne ręce
4. leżaczek nr 2 -do wanienki? NIE – może uda mi się Go nie utopić
5. nianię elektroniczną? NIE – 2 skrajne punkty naszego mieszkania w linii prostej to jakieś 15m –może usłyszę
6. podgrzewacz do butelek? NIE – mam termos
7. kosz na zużyte pieluchy pochłaniający nieprzyjemny zapach? –NIE –tylko zwykły kubeł, czy jeszcze ktoś nas w tym smrodzie odwiedzi?
8. karuzelę do łóżeczka? TAK (nareszcie jakieś tak, to może są dla mnie jeszcze jakieś szanse)

Czasy się zmieniają…


A ja pamiętam jak mój tata kupił pierwsze auto i mój trzyletni brat stał w nim całą drogę z Wrocławia do Kołobrzegu, między tylnymi siedzeniami, bo nie chciał przegapić ani sekundy z tej pasjonującej podróży.
I pamiętam, jak dwa lata później rodzice byli w szoku bo chcąc jechać do Danii musieli dla Niego pożyczyć "specjalny fotelik" bo bez tego nie można było dziecka wozić po Europie.

A dzisiaj to ja jestem w szoku jak widzę źle dobrany fotelik...