niedziela, 26 stycznia 2014

Szach i mat

Czas pędzi jak szalony. Nasze pierworodne maleństwo skończyło już pięć lat. Weszło w wiek kiedy nie pochłania już wszystkiego co się dzieje dookoła całościowo i bezkrytycznie. Wyciąga niesłychanie logiczne wnioski. Coraz wyraźniej widać jego predyspozycje i zainteresowania. A ja? Szaleję!
Z jednej strony łapię i delektuję się wszystkimi chwilami gdy mam przed sobą swojego małego syneczka. Maluszka, który wpycha mi się na kolana, kłóci kto kogo mocniej kocha, płacze nad utraconą zabawką, bo wiem, że niedługo to wszystko przeminie. Niedługo wstydem będzie dać mamie buziaka. 
Z drugiej strony przeraża mnie zbliżający się "wiek szkolny". Programy nauczania, które pozostawiają wiele do życzenia. Jak wspomagać dziecko w rozwijaniu zdolności? Jak nie przegapić talentów? Jak zachęcać by nie zniechęcić? Jak obciążać aby nie przeciążyć? Jak przygotować do wszechobecnego wyścigu szczurów tak by pozostało dzieckiem na miarę swojego wieku? Jak chronić by nie rozstawić klosza? Jak usamodzielniać by czuło wsparcie? No jak??
Szaleję i jestem tego świadoma. Napędzam się i jednocześnie wyhamowuję. Zdrowy rozsądku przybywaj!

A na razie zapisałam Młodego na szachy :) Już teraz i dopiero teraz. Zrobiłabym to wcześniej ale tatuś był przeciwny. Przypuszczam, że bał się, ze chcę wyhodować "mózgowca" rodem z amerykańskiego filmu - czytaj fajtłapę :) A gdzież bym śmiała! :) Pierwsza wypchnę go do grona rówieśników! A jeśli przy okazji będzie to grono o podobnych - myślicielsko-inżynieryjnych zainteresowaniach ... ;)
Przed pierwszymi zajęciami Młody, jak to Mlody - PRZERAŻONY. Już w przedszkolu był płacz: "Za wcześnie mnie odebrałaś! O 22 minuty za wcześnie!", "Może nie dzisiaj...Może za tydzień...", "Pójdę tylko ten jeden raz, ale ty idź ze mną. TYLKO JEDEN!!", "A co jeśli inni będą potrafili a ja nie?!"
Obiecałam, że jeśli będzie źle, ciemno, głośno (ciągle jeszcze pojawia się nadwrażliwość na dźwięki), smutno, strasznie, tu padło 1000 innych epitetów, WYCHODZIMY i nie wracamy. A Polinką nad Odrą i tak się przejedziemy. A tuż po zajęciach: "następnym razem jak tu przyjedziemy to też kupisz mi taki jogurcik??" Czyli będzie następny raz - hurra! A tydzień później w szatni w przedszkolnej, tak mimochodem a jednak głośniej niż normalnie, niby do siebie a jednak tak, żeby wszyscy obecni słyszeli - "Ja dzisiaj się spieszę bo jadę na szachy!". 
I tak narodził się piątkowy rytuał: autobusem na politechnikę, po zajęciach przyjeżdża tatuś i razem myk Polinką nad Odrą. Co za radość!

I żeby nie było, że mózgowiec i pewnie nie bardzo sprawny - TA DAM :


wtorek, 14 stycznia 2014

To nie tak, że u nas nuda i stagnacja

Czasem po prostu pisać się nie chce. Ot, takie małe podsumowanie grudnia, zgadnijcie kto,co:
- pęknięte kości ogonowe - szt. 1
- potłuczone kolana - 3
- obite biodra - 2
- rozcięte kolana - 1
- złamane strzałki - 1
- skręcone kostki - 1
- torbiele na jajnikach - 1 (tu akurat nie trudno zgadnąć)
- wysypki -2
- jelitówki - 4
- "zapalone" spojówki - 4
...katarków i kaszelków i "diagnoz nieznanych" nie liczę - skierowania czekają :(

do tego podrapane auto, zepsuty komputer itd. itp

Żeby nie było tak czarno
- wyjazdy w góry - 2
- torty urodzinowe - 2
- kutie bezglutenowe- 1
- tony zabawek - 2
- posprzątane mieszkania - ZERO

Jaa chcę  doo praaacyyyy!!!
...ale już nie długo,już w sobotę

wtorek, 3 grudnia 2013

Yyyy, to dzisiaj?

- Dzień dobry, przyszliśmy wymienić wodomierze
- Yyyy, to dzisiaj?! Ja właśnie...
- Hehe, dzisiaj wszyscy tak nas witają :)
- No dobrze, zapraszam
- yyyy
- Na pewno w łazience lub w toalecie a no i w kuchni
- Tak w toalecie - zdejmuję ruchomy kafelek ze ściany- ale w kuchni chyba nie
...
- Bartuś, gdzie u nas są wodomierze, w kibelku i ?
- Yyyy, to dzisiaj? Czytałaś ogłoszenie? Jeszcze w spiżarni.
- Ło matko - trzeba odgruzować!!!

Podczas gdy Pan Od Wodomierzy mocował się z zaworami w toalecie, ja mocowałam się urządzeniami pomiarowymi, kaskami, nartami, kijkami a poziom "zdenerwowania" rósł, choć o dziwo nieznacznie.

- Już? To teraz proszę do spiżarni, o tu jest dziura - jakże fachowe słownictwo przyszło mi do głowy,  aż usłyszałam z głos nauczyciela techniki  "OTWÓR,  dziura to jest w..."
- O cholera, głęboko!
- No trochę głęboko...
- Ma Pani jakąś latarkę?
- Oczywiście, że mam - przy 3 chłopach w domu mam pełen asortyment latarkowy - Życzy pan sobie zwykłą latarkę czy czołówkę?
- O!! Czołówka będzie super!!
....

- O kurwa!... Przepraszam
- W czymś mogę panu pomóc?
- Klucz mi spadł do szachtu!  - Pan Od Wodomierzy wyglądał jakby za chwilę miał się rozpłakać
- Jaki był ten klucz?
- Trzydziestka
- Chyba powinna gdzieś tu być trzydziestka. Pożyczę Panu.

P.S. Pan Od Wodomierzy trzydziestkę zwrócił. A w kuchni zalegają przyrządy pomiarowe, kaski rowerowe, kije....Jak dzieci pójdą spać...

piątek, 22 listopada 2013

Życie gwiazdy

- Mamo poczytaj o kometach i gwiazdach
...
- " Wszystkie gwiazdy przy końcu swojego życia puchną i stają się czerwonymi olbrzymami lub gigantami. Gdy Słońce stanie się czerwonym olbrzymem będzie tak duże, że połknie Merkurego, Wenus i Ziemię. Stanie się to za prawie 5000 milionów lat."
- Jak to połknie?! Dlaczego połknie?1
- Będzie rosło, rosło aż wchłonie...
- Ale ja nie chcę, żeby połknęło! (broda zaczyna drżeć)
- Ale to dopiero za 5 miliardów lat, nas już dawni nie będzie. Gwiazdy żyją znacznie dłużej niż ludzie. - I już czuję, że wykopałam pod sobą dołek...
- To nas już nie będzie?!
- Nie będzie.
- A dlaczego?? Dlaczego gwiazdy żyją dłużej niż ludzie? Ja nie chcę...

...

- Widzisz, mój samolot ma teleskop i można lecieć i oglądać i komety i planety i czarne dziury i "głamwice"
- Czarnych  dziur to przez teleskop nie zobaczysz.
- Dlaczego?
- Bo są czarne - rzucam jakże "inteligentną" odpowiedź,
- Ale mój teleskop ma kamerę ze światełkiem i nawet czarną dziurę można zobaczyć!

środa, 20 listopada 2013

Ad. mikrokosmos

Efekty mikroskopowania są. Po zaledwie 24 godzinach Młodzieniec sam z własnej woli i wg własnego pomysłu wyciągnął książkę pt. "Ciało człowieka" i kazał sobie czytać o krwi, sercu i "pępnicach". 
Na jutro zaplanował szkielet. :D Mamusi w to graj. 

wtorek, 19 listopada 2013

Mikrokosmos

Dżony przeziębiony. Nie żeby nas cieszył ten fakt, ale i niedyspozycję Młodszego można wykorzystać w celach naukowych. Jaś padł o 18:00 a to znaczy, że mieliśmy aż dwie godziny TYLKO dla Szymonka. Wyciągnęliśmy więc...mikroskop. 
Szymon już od jakiegoś czasu męczył "A co to? A po co? A dlaczego?" a skoro na naukę nigdy nie jest za wcześnie...
Matka mogła się wykazać i przygotowywała preparaty, a  Dziedzic oglądał i komentował. Obejrzeliśmy:
- standardowo komórki cebuli
- literki wycięte z gazety (po to, żeby pokazać, że obraz jest obrócony)
- kawałki zastygłej lawy przywiezione z Islandii
- muszelki nie wiadomego pochodzenia, najprawdopodobniej jednak z Bałtyku
- kryształki soli i cukru
- liść fiołka alpejskiego
- nogę muchy domowej (nie wyrywaliśmy nóg musze, skorzystaliśmy z gotowego preparatu)
- cebulkę włosa - matki oczywiście
- erytrocyty również matki - Wiadomo, że dałaby się pokroić za Młodego, dlaczego więc nie miałaby dać się pokłuć. 

Łańcuszek :P

Nie takie proste jakby się wydawało..
Do zabawy zaprosiła Strzyga. Mnie - pierwszego (no może drugiego) kilera łańcuszków. Co się ze mną dzieje - ostatnio żyrafa na fejsiku, teraz to...
 Mam przedstawić 7 rzeczy o sobie, których nie wiecie. Tak żeby nie zepsuć zabawy?
Siedzę i siedzę, myślę i myślę... tak żeby nie zepsuć zabawy?

1. Nie toleruję niedomkniętych szuflad. Jeśli jakąś zauważę, muszę ją domknąć, choćby nie wiem co. Dziwne, tym bardziej, że ogólny "nieład artystyczny" nie bardzo mi przeszkadza. 
2. Nie znoszę gołębi - wkurzają mnie, brzydzą, jedno wielkie bleee. Nie lubię też sąsiadki która je karmi czy lato czy zima. Lubię za to wrony.
3. Nie jadam brukselki, ale polecam ją innym jako źródło kwasu foliowego.
4. Mam sporo receptorów piątego smaku, zwanego umamim. Odpowiadają one za wyczuwanie obecności kwasu glutaminowego. Efekt? - Wyczuję glutaminian sodu wszędzie. :P Żadna kostka rosołowa się przede mną nie ukryje.
5. Boję się cudzych dzieci....A może bardziej boję się ich rodziców? - sama nie wiem. (Pomijając grono najbliższych znajomych ofkors.) Raczej nie nadaję się na wodzireja dziecięcych zabaw. Cenię za to ludzi, którzy takie zdolności posiadają
6. Mam tendencję do kopiowania...osobowości. Jeśli przepisuję czyjeś notatki to po chwili moje pismo staje się podobne do kopiowanego. Jeśli ktoś pochyla litery w prawo to ja po chwili też to robię. Nie mam jednego pisma tak samo jak nie mam jednego stylu ubierania się. Równie dobrze czuję się w glanach i skórzanej kurtce jak w szpilkach.i małej czarnej a nawet małej różowej. Cała jestem jednym wielkim stylem eklektycznym, bajaderką, melanżem. No proszę jakie ładne określenia znalazłam na swój temat! I zazdroszczę zmysłu estetycznego  i konsekwencji innym. (Madzia F.,  ajlowju!! :* naprawdę!!)
7. Jestem dość kreatywna ale strasznie, strasznie niekonsekwentna. Mam dużo pomysłów, ale mało który realizuję.

Prośba spełniona ale łańcuszek przerwany. Nie nominuje nikogo. :D