środa, 14 marca 2012

Ideały

Czy tego chcę czy nie, znowu sieję obraz macierzyństwa jako stanu cudownego, błogiego. Ehh...zazdrośćcie mi!!
Wybrałam się na obronę doktoratu mojej M. Jako, że ostatnio pełnię głównie funkcję stołówki, wybrałam się tam z Jaśkiem. Przed wejściem usłyszałam z kilku par ust "Ojej,  co będzie jak..." No co będzie? - uciekniemy. Siedliśmy sobie na samym końcu, żeby nasza ewakuacja w jak najmniejszym stopniu zakłóciła ważne wydarzenie. Byle wytrzymał prezentację, recenzje możemy sobie podarować.... A co zrobił Jaś? - Jaś zasnął. I spał. I przespał nie tylko prezentację ale też wystąpienia obu recenzentów, publiczną dyskusję, oczekiwanie na wyniki i ogłoszenie wyników. Gdy rozległy się brawa, otworzył oczy, chyba tylko po to by móc złożyć gratulacje. Potem, dzięki uprzejmości pań z dziekanatu, zjadł w spokoju i znów zasnął.
Co usłyszałam oprócz tradycyjnego "ale słodki", "jaki grzeczny" i "ciu ciu ciu"? Że mam nienormalne dziecko!

Dziękuję Wam! Na prawdę!  Bo każdej mamie jest przyjemnie słyszeć że ma super dziecko, pomimo tego, że i Wy i ja wiemy, że Jaś to zrobił na pokaz.


Idealny Jaś

Oczywiście coś za coś. "Pospałem w dzień, wieczorkiem się pobawimy". Trafiło na Tatusia bo ja wyszłam świętować ów doktorat. Gdy wróciłam o północy, chłopcy jeszcze rozmawiali. "ooou" i "eeeu". 

***

A co robi idealny mąż, gdy żona prezentuje się w nowej sukience w kolorze kakao? Idealny mąż cmoka z zachwytem i mówi. "Powinnaś sobie kupić taką drugą, w kolorze czerwonym."

Idealny Tatuś z idealnym Szymonkiem

sobota, 10 marca 2012

Sama słodycz

Młody z powodu choroby siedział cały cały tydzień w domu. W piątek dostawał już wyraźnego Fixum dyrdum. Godzina 10:00 a ja  po setnej wymianie zdań  typu: 

- Nie ruszaj Jasia linijką i po co ci to? (spieniacz do mleka)
- Ale to nie działa!
- Bo wyjąłeś baterie.
- Ale już włożyłem!
- Widocznie źle włożyłeś.

miałam ochotę udusić, ale mówię mu:

- Ty to jesteś taki diabełek.
- Ja nie jestem diabełek, ja jestem słodki!!
- diabełek jesteś
- Jestem słodki i "konieć kopka"!!

O godz. 11:00 już mnie mdliło od tej słodyczy.

***

Dzisiaj Młody spędził większość dnia u dziadków a ja pierwszy raz nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia...


czwartek, 8 marca 2012

Dzień Kobiet

Z okazji Dnia Kobiet postanowiłam zadbać o siebie, co ostatnio nie jest takie łatwe. Kąpiel brałam w trzech ratach. Najpierw głowa, w drugim etapie to co powyżej pasa + coś. Z goleniem nóg musiałam poczekać do godz. 14:00 bo wtedy oba dzieciuchy padły. Nawet zdążyłam zrobić oko i maznąć paznokcie u stóp. Młody zauważył i skomentował:

- Kocham cię za te pazurki!

Przed 18:00 wpadł Tatuś z tulipanami (nawet Szymka przeszkolił). Dobrze, że z tulipanami bo róże są bleee. A potem ja wypadłam na UWAGA - taniec brzucha :)), znowu, po 7 miesiącach!! I co? No tego się spodziewałam: moje kolana to raczej zawiasy od drzwi do drewutni a to, co wyglądało na mięśnie okazało się być ich nędzną imitacją. Wyszłam z Al Mary mokra od potu i deszczu endorfin. 

Nie było mnie akurat w TYCH godzinach!! Dom beze mnie przetrwał, choć potomkowie nieźle Tatusia wymęczyli... 

środa, 7 marca 2012

Zazdrość, odsłona trzecia

Chyba jednak brat  do brzucha już nie wróci.... 
Jaś, choć taki mały to doskonale potrafi skupić na sobie uwagę rodziców. Gdy w domu akurat są oboje, sprawa jest dość prosta:

- Oddaj tego dzidziusia mamusi/tatusiowi. (do zabawy wystarczy jedno)

Wszystko się komplikuje, gdy się siedzi z mamą i bratem w domu. Wydawałoby się, że choroba (w końcu nawet antybiotyk biorę) powinna gwarantować pierwszeństwo przed młodszym bratem. Przecież chory potrzebuje więcej miłości, uwagi, troski. Czy mama tego nie rozumie?! Liczne próby "zbrojenia czegoś" nie przyniosły rezultatu. Ani wyciąganie tego co nie wolno, ani rozlewanie picia, ani hałasowanie gdy brat śpi - zupełni nic. Kobieta ma zaskakująco dużą cierpliwość. Upomni, przytuli na chwilę, ale zaraz Jaś stęknie a ona leci do niego. Trzeba spróbować inaczej...

- Mamusiu, noga mnie baaardzo boli. Weź na rączki bo nie mogę chodzić! (prawie łezki poleciały)

Wczoraj paluszek przyniósł średni efekt - trzeba było spróbować czegoś większego kalibru. I co? - Raz wzięła na ręce, drugi raz wzięła, a za trzecim...obejrzała nogę, pokręciła głową, założyła na moją nogę bandaż i powiedziała, że już nie powinno boleć...No nie o to mi chodziło. Jutro spróbuję czegoś nowego.


***

Cztery noce z rzędu bez snu. Nawet jak dzieci śpią, to coś musi pójść nie tak. Np. może ułamać się kawałek zęba i wbić w dziąsło tak, żeby nie można go wyjąć...Gdybym wiedziała, że to coś się wbiło to bym prochów przeciwbólowych nie brała, bo przecież one tego odłamka nie ruszą. Efekt wzięcia tabletek (zwykle nie korzystam z takich używek) był taki, że wszystkie bodźce zostały stłumione, został tylko BÓL. Ale dziś, po wizycie u dentysty już się wyśpię (może)

poniedziałek, 5 marca 2012

Siedzimy w domu

Jesteśmy z Jaśkiem uziemieni przez chorego marudę:

-Dzidziuś woła "e", idź do niego!! A mi załóż plasterek bo się skaleczyłem! (ryska na paluszku widoczna pod lupą)

piątek, 2 marca 2012

Domowe przedszkole

Standard: z małego katarku większy katar, z kataru kaszelek a z kaszelku kaszel.... 
Zostaliśmy we trójkę w domu. Fajnie było. Na prawdę. Nie wiem czy to ja wrzuciłam na luz, czy Młody nie miał dość sił, żeby szaleć. Jakoś tak na wszystko był czas. Ot miły piątek :) Szkoda tylko, że za sprawą choróbska.
Bracia 

czwartek, 1 marca 2012

Nauka

Przy śniadaniu
- Szymek, już niedługo będziesz sam sobie czytał książki.  Będziemy się uczyć.
- Ale ja już się uczyłem, damno damno, kilka lat.
- Aha i już umiesz?
- No umiem.
- To co tu jest napisane? (pokazuję mu napis "Lipton")
- Herbata.



Szymon litery zna od dawna, i co z tego?
Uczeni powiadają, że teraz jest okres analizy i na syntezę przyjdzie czas. Inni natomiast uczeni twierdzą, że dziecko najpierw trzeba nauczyć czytać a potem dopiero uczyć liter, bo litera M to dla malucha czysta abstrakcja a wyraz mama już nie (metoda Domana). Na razie sprawdzam teorię nr 1. Na potomku drugim sprawdzę teorię nr 2. Już nawet pomoce dydaktyczne zakupiłam. Sceptyczni powiedzą: pogięło ją, czy co.. Ano jak wolicie - wspomagam rozwój dziecka albo po prostu nudzę się. Zobaczymy. Statystyki przeprowadzę po zakończeniu edukacji potomka nr 10, a co!