wtorek, 13 grudnia 2011

Choinkowe cisteczka


Poranek:
Młody (7:30): Nie budź! Idź siobe! Śpim!  
Młody (7:40): Musie lezieć bo busiek boli!
Ja: To poleż sobie, ja za chwilkę przyjdę.
Młody: Tak tak, pindź jutro!

Śpioch! – po mamusi :D

A gdy dziecko jednak zdecydowało się wstać i pójść do przedszkola, mamusia wpadła w choinkowy nastrój i wyczarowała takie coś:


Jeszcze dokupi się wstążeczkę, powiąże kokardki i będzie na choinkę jak znalazł. 
Że co? Że barwniki spożywcze sztuczne? - Choinka też sztuczna! 
I co z tego?

sobota, 10 grudnia 2011

Sobota z zagadką


Na początek zagadka (Konia z rzędem temu, kto zgadnie!)
Jaką nagrodę za punkty zgromadzone w aptece za kupowane leki wybrała sobie jedna z naszych babcio-prababć?  Odpowiedź znajdziecie na samym dole postu.
Trochę podpowiem: Babcia ma (poza zwykłymi przypadłościami stosownymi do wieku) zaawansowaną osteoporozę, zmiażdżony jeden z kręgów w kręgosłupie i powinna nosić gorset.

A u nas?
Przez moment padał pierwszy w tym sezonie śnieg.
 -Tatuś, żeby sprawdzić czy już się zmierzcha, nie wygląda przez okno. Tatuś sprawdza w swojej cud-komórce o której godzinie zachodzi słońce we Wrocławiu i o której następuje zmrok. (typowe dla Tatusia)
- Ja –turlam się i już jestem na tym etapie ciąży, kiedy podnosząc coś z podłogi zadaję sobie pytanie „Co by tu jeszcze zrobić, skoro już tu jestem?”
- Młody – jak zwykle „No boba, to pobałimy się potongiem”


Odpowiedź: DRABINĘ

P.S. Udało się wybić babci pomysł z głowy. Trochę zawiedziona wróciła do domu z żelazkiem. Hmm, może na gwiazdkę kupimy jej raki i czekan…

piątek, 9 grudnia 2011

Entropia


Ja rozumiem – entropia musi rosnąć, ale aż tak?!
Siedzieć z zakatarzonym prawie-trzylatkiem w domu? Super! można nadrobić zaległości, wyjąć gry edukacyjne, porysować…. Akurat! Biorąc pod uwagę to, że On ostatnio przyspieszył a ja znacząco zwolniłam, to i tak nie ma tragedii.
W moim zestawie słownictwa na dzisiaj znalazły się zwroty:
- 90%:
Zostaw! Nie ruszaj! Nie ruszaj się! Nie wchodź! Szymon, nieee!
- 10%:
Proszę! Jedz!  Ja też Cię kocham!

Ciekawe, czy jakbym używała języka niemieckiego to odniosłabym lepsze efekty? A gry edukacyjne?
- Innym razem…
Może jednak są jakieś sukcesy? – Tak, jak dotąd nic się nie zbiło, a szkody można było usunąć!

A wiecie, co wkurza najbardziej? To, że po prostu nie można się na Niego gniewać! Wszystko robi w dobrej wierze, z uśmiechem i okraszone tekstami "Ja cię kocham!" , "Pomagam Ci, cieszysz się?", "No boba, ja już słucham", "Zobacz jakie łane bobelki (pryskając sokiem z czarnej porzeczki)".

P.S. Został równo miesiąc do wyznaczonego terminu.

środa, 7 grudnia 2011

Odreagować Mikołajki


Oj Maluchu! Kiedy my, Twoi rodzice wreszcie zrozumiemy Twoje potrzeby? Uczysz nas od prawie trzech lat i co? Jakby grochem o ścianę walił…
Ciągle dostarczamy nowych bodźców, z którymi jeszcze nie potrafisz sobie poradzić. I tak byłeś dzielny w tym całym zamieszaniu i chyba każdy z 1, 2, 3… 9 Mikołajów odczuł, że prezent od Niego jest wyjątkowy.
A konsekwencje? Gorączka, koszmary co 20 min. Wiesz, znowu krzyczałeś : „ja nie chcę”, „ja nie muszę”, „nie pójdę”. Dopiero nasze łóżko, głaskanie, potwierdzanie, że nie musisz, no i …odpowiedni syropek pozwoliły Ci spać spokojnie i obudzić się jako radosne, spokojne dziecko…

Chyba musimy jeszcze raz przemyśleć urodziny. Może będzie lepiej znacznie zawęzić grono uczestników. Może zawęzić do naszej trójki…Oj przepraszam czwórki!

wtorek, 6 grudnia 2011

Mikołajki


“You better watch out,
You better not cry,
Better not pout,
I'm telling you why:
Santa Claus is coming to town!”

Pamiętam, 6.12. był dla mnie kiedyś świętem – takim prawdziwym, oczekiwanym. A potem tajemnica przestała być tajemnicą i czar prysł.
Myślałam, że znowu polubię Mikołajki właśnie teraz, kiedy stoję po drugiej stronie barykady. Nie muszę już czuć się niezręcznie. Nie muszę czekać, nie muszę się cieszyć bardziej niż wymaga sytuacja. Bo bycie dzieckiem uświadomionym w sprawie „zagadki Św. Mikołaja” wcale nie jest takie fajne. Właściwie to nie do końca wiedziałam, kto był darczyńcą, a kto beneficjentem. Kto się bardziej cieszył dający, czy obdarowywany?
Miałam nadzieję, że teraz znowu wszystko będzie jasne,  teraz znowu będzie po równo. Tylko musimy się mocno starać, aby zagadka pozostała zagadką jak najdłużej.

 Młody rano był trochę zły, trochę rozżalony, że obok łóżka leżało jakieś pudło, które nie pozwalało mu iść „popitulać się do jodziców”. Dopiero po chwili smutek zamienił się w zdziwienie, zdziwienie w zainteresowanie, a to z kolei w radość. Niestety jak już nadeszła pełnia szczęścia (nawet śniadanko smakowało wyjątkowo dobrze) to Oni kazali iść do przedszkola i to jeszcze w TEJ koszuli.
W ramach protestu Młody zbojkotował bliższy kontakt z Mikołajem, który odwiedził przedszkole i tym samym pamiątkowego zdjęcia nie będzie.

Po południu – prawdziwy najazd posłanników Mikołaja. Choć prezenty przerosły oczekiwania, reakcja Młodego była przewidywalna: „To ja idę do mojego pokoiku”, w domyśle: a Wy się tu bawcie.
Szkoda, że 6.12. nie wypadał np. w sobotę. Dziecko mogłoby się spokojnie nacieszyć…

Następna akcja wkrótce – URODZINY (tylko czy mama da jeszcze radę?)

P.S. Młodszy ustawił się w pozycji startowej i tym samym odsunął widmo cesarki,  UFF :)

sobota, 3 grudnia 2011

„Hajowanie”


Młody dość mocno przejął się nadchodzącą zimą i dbaniem o skórę. Przed wyjściem na dwór intensywnie „hajuje się krrremem”. Ćwiczenia pseudologopedyczne typu „jak robi wąż" nie pomogły. Bo wąż robi SSSSSSSS a właściwie ŚŚŚŚŚŚŚŚŚ, a kremem trzeba się hajować. Zwłaszcza takim dla niemowląt, który pachnie… „Ziobać jak paaachnie – jak kwiatuchy”.
Pachnie tak ładnie, że trzeba chodzić i wąchać, i wąchać….
Może więc Młody jest bliżej prawdy niż nam się wydawało.
WNIOSEK: Kupić dziecku na zimę krem bezzapachowy!

piątek, 2 grudnia 2011

Pierwszy list

List do Św. Mikołaja został napisany, położony na parapecie i zabrany.  Dziadek A. postarał się, żeby treść listu odpowiadała zawartości szafy Mikołaja.  A rano Młody twierdził, że w nocy widział "starego pana" jak zabierał list. Nie wiemy, czy był to Mikołaj we własnej osobie, czy może jakiś doświadczony Elf. Grunt, że został zabrany a teraz trzeba wytrzymać w  grzeczności do wtorku...